Tańszy ślub – fotograf

Fotografia ślubna – czy da się na tym w ogóle zaoszczędzić? I to tak, żeby to miało ręce i nogi? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania w poniższym wpisie.

I. Oszczędzanie jest cnotą.
Do oszczędzania namawia nas minister Morawiecki, będą też zachęcać kolejne rządy i wszystkie banki. Oszczędności są dobre dla kraju, dla firmy i dla każdego z nas z osobna. Polacy mają problem z oszczędzaniem. Przez kilkadziesiąt lat PRL ciułanie się po prostu nie opłacało, ze względu na dużą bądź ogromną inflację.

II. Ślub jest raz w życiu.
Możemy później żałować oszczędności poczynionej w dość nieodpowiednim momencie.

Co robić w tak trudnej i złożonej sytuacji?

Zaczniemy od zabawnego badania. Dwóch profesorów ekonomii z Emory University ogłosiło, że pary, które zaoszczędziły na ślubie żyły ze sobą dłużej od par, które na ślubie finansowo zaszalały http://edition.cnn.com/2014/10/13/living/wedding-expenses-study/. Wg badaczy pary z mniejszym budżetem były lepiej dobrane. Pojawiła się też spektakularna korelacja pomiędzy ceną pierścionka zaręczynowego a kwotą, którą trzeba było zapłacić w wyniku rozwodu.

A więc jak dłużej żyć (ze sobą)? Jak zaoszczędzić?

1. A może zupełnie inny fotograf?
Rozwiązanie, które polecamy gorąco wszystkim. Jeśli wymarzony fotograf jest dla Was za drogi, jeśli jego najtańszy pakiet nadal przekracza Wasze możliwości, zapytajcie go o innego, tańszego fotografa, którego mógłby polecić. Są olbrzymie szanse na to, że fotograf doradzi Wam najlepiej i Wasz ślub będzie fotografował ktoś, kto ma podobny styl lub/i wrażliwość jak ten wymarzony. Czasem nawet umiejętności są zbliżone przy zupełnie różnych cenach! Bo przecież różnie bywa, każdy ma inne koszty prowadzonej działalności, często też inną klientelę.

2. Prezent ślubny.
Poproście któregoś z Waszych gości o prezent w postaci sfinansowania sesji narzeczeńskiej, plenerowej bądź np. o składkę na fotografa lub część usługi.

3. Reklama na Facebooku.Dajcie ogłoszenie lub wyślijcie wiadomość do Waszych facebookowych znajomych. Napiszcie, że potrzebujecie fotografa. Znajomi z pewnością będą chcieli Wam pomóc. Skorzystacie zarówno z ich rad, jak i będziecie mieli szansę na zniżkę za polecenie (punkt 6).

4. Przemyślcie rozwiązanie à la carte.
To francuskie wyrażenie oznacza usługi nie wchodzące w skład pakietów. Oczywiście, z reguły w pakietach cena jest niższa. Ale à la carte ma sens, jeśli np. zdjęcia jakiegoś fotografa nam się ogromnie podobają, a ceny pakietów wyglądają na nieco za wysokie.

Większość z Was, machinalnie szuka fotografa, który mieściłby się w budżecie, choć z reguły lepiej mieć lepszą usługę na mniej godzin, niż gorszego na więcej. Ten wymarzony ślub istnieje przez chwilę w głowie, a później już tylko na zdjęciach.

Może więc skorzystać z usług kogoś lepszego i mieć sfotografowaną samą ceremonię, bez przygotowań i bez pleneru lub np. fragment wesela? Można wziąć fotografa na inną, mniejszą niż w pakiecie standardowym liczbę godzin. Możliwości jest wiele. To Wy rządzicie, czyli nie musicie poruszać się tylko w ramach pakietów stworzonych przez fotografa (które i tak są przecież tylko wstępną propozycją).

5. Weźcie “krótszy” pakiet.
Jak wyżej, czyli brakuje Wam do fotografa marzeń i nie wiecie co zrobić: wziąć tańszego fotografa czy … No właśnie, możecie przecież zamówić skromniejszy pakiet, czasem nawet ten najniższy. Dlaczego nie? Lepiej mieć dobre zdjęcia z 3/4 imprezy, niż średnie z całości.

Poza tym … po co Wam tyle albumów, odbitek, podziękowania dla gości i … fotobudka? To wszystko jest czasem fajnie mieć i my też to oferujemy. Ale nie mamy wątpliwości, że najważniejsze są zdjęcia robione przez jak najlepszego fotografa i jakiś “fizyczny” wydruk, czyli album lub odbitki.

6. Zniżka za polecenie.
Jeśli Wasz znajomy wziął ślub, a Wy widzicie, że zdjęcia są takie jak trzeba, można powołać się na niego u fotografa i uzyskać sensowną zniżkę. Czasem warto zadziałać odwrotnie i poprosić znajomych o to, żeby dopytali fotografa o korzyści, jakie będą mieli za polecenie kogoś znajomego (mogą np. dostać rabat na sesję ciążową, niemowlęcą, chrzciny czy portretową sesją zdjęciową), oczywiście zniżka dla Was dalej obowiązuje.

7. Rezerwujcie fotografa wcześniej.
Macie sporą szansę dostać lepszą ofertę przed sezonem na łowy (zima), czyli jeśli macie ślub w lecie 2018, zapytajcie o niego najpóźniej do końca października 2017. Oczywiście, jeśli zależy Wam na fotografie z nieco wyższej, bądź co najmniej średniej półki, to obowiązuje zasada: im wcześniej, tym lepiej. Rok 2016 jest idealny na poszukiwanie świetnego fotografa na rok 2018.

Konkurencja wśród fotografów ślubnych jest na tyle duża, że spóźnialscy i ryzykanci spokojnie znajdą kogoś nawet tuż przed ślubem, ale jeśli to Wy chcecie wybierać (zamiast być skazanymi na gorszych fachowców), zabierzcie się za to wcześniej.

8. Zaplanujcie ślub na czas poza sezonem.
Marzec lub listopad, grudzień? Czemu nie! Na śluby w takich miesiącach ceny są zazwyczaj niższe, a fotografowie bardziej skłonni do negocjacji.

9. Dzień poza sobotą.
Oczywiście wielu fotografów piątki w sezonie traktuje podobnie jak soboty, ale czasem możemy dostać zniżkę. Poza tym są jeszcze inne dni i tu już możemy być spokojni, szanse na niższą cenę są duże.

10. Negocjacje.
W tym biznesie to nie zawsze działa, artyści to artyści. Ale szanse są! Wszystko zależy od Was i od fotografa. Musicie być przygotowani do rozmowy, jeśli wybierzecie dość męczącą opcję spotkań z co najmniej kilkoma fotografami, z pewnością usłyszycie od któregoś o jakimś gratisie (np. sesji narzeczeńskiej) i będziecie mogli to wykorzystać do negocjacji z innym. Oczywiście, jeśli fotograf jest wziętym usługodawcą, a jego pewność siebie jest wystarczająca, szanse gwałtownie maleją. Ryzyk-fizyk.

11. Prawo do publikacji. Wyrażenie zgody na publikację zdjęć też jest świetnym sposobem na uzyskanie zniżki.


Sposoby kontrowersyjne (raczej ich nie polecamy):

1. Oszczędzanie na albumach (“sami sobie kupimy”).
To ma sens, pod jednym warunkiem: wiecie, kto robi dobre albumy i potraficie zaprojektować swój album ślubny. Nie święci garnki lepią, choć też nie od razu Rzym zbudowano.

Kilku czołowych producentów albumów współpracuje wyłącznie z profesjonalistami, innymi słowy – klient
“z ulicy” nie zamówi u nich albumu. U niektórych – jest oferta dla osób fizycznych (czyli np. Was), ale w 90% przypadków albumy te odbiegają jakością od wyrobów liderów rynku (cenowo za to – nie ma różnicy).

Projektowanie albumu bez wprawy i odpowiedniego oprogramowania, to sporo godzin pracy, niepotrzebnych nerwów i prawie na pewno – gorsze rezultaty. I to wszystko dla kwoty rzędu 200 pln! A w Polsce jest tak, że wielu fotografów praktycznie nie zarabia na albumach, co jest nawiasem mówiąc ewenementem na skalę światową.

Jeśli zdecydujecie się na samodzielny wybór albumu ślubnego, to pamiętajcie, że wszystko ma swoje koszty. Gorszy album to przede wszystkim niepewna trwałość, prawdopodobieństwo “rozsypania się” w najmniej odpowiednim momencie. Oszczędźmy sobie frustracji i zamówmy album u fotografa, chyba, że naprawdę dobrze wiemy co robimy.

Jest sens natomiast zamówić sobie fotoksiążkę zamiast fotoalbumu. Zdecydowanie cieńsze kartki, nieco gorszy wygląd (druk cyfrowy w przeciwieństwo do naświetlania papieru fotograficznego). Za to więcej stron i zdjęć – w tej samej cenie. Ale projektowanie i wybór też lepiej zostawić fotografowi.

W tych czasach warto też zaoszczędzić na oprawie. Najdroższa jest ta z prawdziwej skóry. Pomijając względy etyczne i ekologiczne (niesłychanie ważne!), nie ma po prostu sensownego uzasadnienia dla oprawy skórzanej. Obecnie skóry ekologiczne wyglądają równie dobrze lub lepiej (bo dochodzą nowe faktury). Wspaniałym wyborem są oprawy płócienne.

2. Fotograf i filmowiec z tej samej firmy (“będzie taniej”).
Taniej będzie na pewno, tylko czy to się Wam opłaci? Jeśli szukacie wybitnego specjalisty, to zapomnijcie o 2w1. Jeśli wystarczą Wam usługi na przeciętnym poziomie lub gorsze, to można to przemyśleć. Wg nas to jest opcja dla tych z Was, którzy nie naciskają na jakość artystyczną i poprzestaną na zwykłej, często solidnej usłudze, pełnej różnych dodatków (np. fotobudka). Więcej gadżetów niż treści. Wszystko oczywiście zależy od ceny łączonej usługi, 2500 zł za pakiet foto+film nie daje nadziei na dobrą jakość.

3. Fotograf bez studia.
Wśród fotografów ślubnych jest wielu takich, którzy mają własne studio. I jeszcze więcej tych, którzy go nie mają. Na chłopski rozum, studio oznacza dodatkowe koszty, co może podwyższyć cenę usługi. Z drugiej strony, właściciel studia często ma większą ilość zleceń, szczególnie na sesje portretowe.

Studia też najmują do fotografowania ślubów dodatkowych pracowników, ze względu na wysokie koszty pracy i normalną chęć zysku nie mogą im płacić za wiele. Możecie stać się ofiarą takiej sytuacji, w przypadku gdy podpiszecie umowę z właścicielem firmy, a zdjęcia na ślubie będzie robił ktoś wynajęty. Jakość niegwarantowana.

4. Student uczelni fotograficznej lub zdolny amator.
To się może udać, z każdym rokiem coraz więcej utalentowanych osób bierze się za fotografię ślubną. Ale na każdego zdolniachę, przypada 10 ludzi “z lasu”, którzy po prostu widzą w tym łatwą, fajną, satysfakcjonującą pracę. No cóż, prawda jest brutalna, a konkurencja ogromna. Szczególnie na poziomie tych słabszych, początkujących.

Jeśli macie bardzo dużo czasu i lekką skłonność do ryzyka, lub po prostu Wasz budżet nie pozwala Wam na zatrudnienie profesjonalisty, to przy odrobinie szczęścia i wyczucia może się udać znaleźć kogoś fajnego. Im większe macie wymagania i im lepiej się znacie na fotografii, im bardziej lubicie oglądać dobre zdjęcia, tym mniejsza szansa, że traficie na kogoś, kto będzie Wam odpowiadał.

5. Ograniczenie liczby fotografów/asystentów.
Oczywiście, liczba dodatkowych fotografów ma wpływ na koszty wesela – trzeba ich przecież jakoś ugościć. Większa liczba fotografów to jednak szansa na bardziej urozmaicone zdjęcia. Często też drugi fotograf robi tzw. ujęcia obowiązkowe, a ten pierwszy może w tym czasie robić zdjęcia bardziej nietypowe, wyrafinowane. Oczywiście liczba ta musi być rozsądna, dwóch fotografów to już jest niemało, a trzech ma sens, ale pod warunkiem, że są zgrani i nie wchodzą sobie wzajemnie w kadr.

Z kolei asystent jest często niezbędny do prawidłowego oświetlenia, szczególnie podczas wesela i sesji plenerowej. Ułatwia pracę fotografowi, daje mu pewien komfort, wyręcza go, co na pewno wpływa na jakość zdjęć.

Podsumowując: na fotografie ślubnym możemy zaoszczędzić, lecz trzeba to zrobić mądrze. Taniej – na pewno nie oznacza lepiej, w żadnym wypadku cena nie powinna być najważniejsza przy wyborze osoby fotografującej dla nas i potomnych nasz ślub. Jeśli mamy ograniczony budżet, nie musimy załamywać rąk, są  sensowne sposoby by zapłacić mniej. Możemy mieć tańszy ślub!

 

Uwaga, kolejne wpisy po wakacjach 🙂

no comments
komentarz

Your email is never published or shared. Required fields are marked *