Jak wybrać aparat fotograficzny – cz. II

Jaki kupić aparat, jaki aparat wybrać?

Artykuł po którym wszystko stanie się jasne. Dla zupełnie początkujących fotografów, turystów, niedzielnych pstrykaczy i średnio ambitnych amatorów. Pół żartem, pół serio. Z naciskiem na serio. Na błędy nas nie stać, zresztą … byłem tak łaskawy, że popełniłem już je za Ciebie. Spodziewam się, że moje rady pozwolą Ci zaoszczędzić dobre parę złotych. Wykorzystaj je rozsądnie 🙂

Mam poważną ambicję, żeby maksymalnie ułatwić Ci zakup nowego aparatu fotograficznego, a przy okazji chętnie rozwalę w drobny mak parę mitów, które krążą jak szalone po necie.
Do wyboru aparatu będzie potrzebna nam maczuga. Nie żartuję.
Wybór aparatu fotograficznego
Jednak żartowałem. W tych czasach możemy użyć bejsbola, ale największą szansę na sukces dadzą nam uczciwe odpowiedzi na 3 pytania:

I. Po co nam aparat?

Możliwe odpowiedzi:
1. Na półkę, ma wypełnić miejsce po rozbitej doniczce.
Jeśli tak, to kup jak najtańszy, na półce świetnie będzie wyglądał używany aparat starej generacji, tzw. analog, czyli na film. Może być postsocjalistyczny Zenit, Kiev, Practica itd. Zaszpanować można też starym, zepsutym Nikonem. Zepsute=tańsze.
2. Potrzebuję do pracy. Będę robił foty butom z mojego sklepu internetowego, przyda się do archiwizacji dokumentów.
Do celów podstawowych oraz sfotografowania dokumentów wystarczy aparat w telefonie. Jeśli masz sklep i traktujesz to poważnie, kup lustrzankę, jakąkolwiek, oraz jasną stałkę (obiektyw stałoogniskowy, o jasności co najmniej 2.8).
Jeśli masz na to budżet, nie wahaj się – zatrudnij fachowca. Profesjonalna fotografia produktowa wpłynie korzystnie na Twój wizerunek!
3. Fotografuję ptaki – patrz niżej: owady szybkobiegające i lew.
4. Pstrykam krajobrazy.
Jeśli zaczynasz, spokojnie wystarczy Ci jakikolwiek kompakt z zoomem. Jak zawsze, im lepszy, tym lepiej.
5. Zdjęcia robię głównie w podróży. Fotografuję też czasem na ulicach, robię zdjęcia ludziom.
Jak większość z nas. Już dawno temu, ktoś zauważył, że turyści tłoczący się wokół słynnych zabytków spędzają coraz mniej czasu na kontemplowaniu dzieła, skupiają się za to na zapisaniu otoczenia na zewnętrznej pamięci telefonu, aparatu bądź tabletu. Tyle starań w celu późniejszego obejrzenia zdjęcia w domu (nikt nie ogląda), bądź pochwalenia się koleżance, koledze (stosowane namiętnie).

Tutaj ważne jest co dokładnie chcesz fotografować.
– Słonie w galopie, owady szybkobiegające, antylopy na wypasie, kenijskich biegaczy – postaw na lustrzankę. Żaden aparat kompaktowy nie nadaje się do fotografowania osób/przedmiotów w ruchu. Jeśli celem jest stworzenie niebezpieczne dla zdrowia np. lew – zainwestuj w teleobiektyw.
– Nie wiem, nie znam się, wszystko pozostałe – sens ma każdy aparat. W dalszej części tego wpisu będę namawiał Cię do zakupu lustrzanki. Czy to oznacza, że reszta sprzętu jest do bani?

Niekoniecznie.

Mały aparat kompaktowy z jasnym obiektywem i możliwością focenia w RAW
– łatwo mieści się w kieszeni, dając dobrą jakość zdjęć. Pliki RAW umożliwiają niemal nieograniczoną obróbkę w programach graficznych. W praktyce, jeśli powiedzmy, za 20 lat jakimś cudem natrafisz na zdjęcia robione tym aparatem, będziesz mógł ładnie obrobić fotki, tak żeby podobały się Twojemu dziecku czy wnukowi. Możesz być pewny, że jeśli obrobisz je teraz, to za 20 lat wszyscy się będą z tej obróbki śmiać.

Kompakt z szerokim zakresem zoomu
– jeśli boisz się, że nie zdołasz sfotografować oddalonej o kilometr latarni morskiej, to jesteś w domu. Uniwersalny aparacik kompaktowy z zakresem ogniskowych np. 25-600mm pozwoli Ci na zarejestrowanie obiektów po drugiej stronie rzeki, „zdejmiesz” też bez problemu Big Bena i jakiś wybrany fragment krajobrazu z Wieży Eiffela. Aparat jest z reguły nieco większy, nie zmieści się do kieszeni, ale nosząc go na biodrze nie odczujesz jak Ci go kradną 😉 Jakość zdjęć – przyzwoita, zapewne gorsza niż zdjęcia robione wcześniej wymienionym drobiazgiem z jasnym obiektywem, ale za to uniwersalność nie do pobicia!

Bezlusterkowiec
– o, to to to! Idealny kompromis. Aparat mały, wręcz kieszonkowy (raczej kieszeń kurtki niż spodni, ale jeśli masz w spodniach duże kieszenie, to … wygrałeś.

Ogromna – w porównaniu z kompaktem matryca, wymienne obiektywy (tak, możesz odkręcić obiektyw i wymienić na inny) sprawią, że aparat Cię zachwyci jakością obrazka i możliwością fotografowania późnym wieczorem. Małe, poręczne, często – ładne, zgrabne i użyteczne.

Podobnie jak w przypadku małego kompaktu z jasnym obiektywem – ograniczona uniwersalność. Świetny aparat do fotografii reportażowej, z bliska, fajnie będą wychodzić plany ogólne, krajobrazy. Nie, ideałów nie ma. Za bardzo sobie nie przybliżysz. Piękny Dawid stoi po drugiej stronie galerii? Niech stoi spokojnie. Nie sfotografujesz go, bo masz za krótką ogniskową.

Lustrzanka – zrób to, kup to. Wydaje Ci się, że …. Właśnie, co Ci się tak naprawdę wydaje i ile w tym prawdy, a ile kitu?
Czy wiesz, że od kilku lat sprzedawcy w sklepach fotograficznych mają najwyższą prowizję od sprzedaży aparatów kompaktowych? Dlaczego?

Otóż, zauważyłeś zapewne, że jakość multimediów w smartfonach poprawiła się w ostatnich latach nadzwyczajnie. Sprzedaż tabletów i smartfonów bardzo gwałtownie rośnie, wpływając przy tym agresywnie na ogromny spadek sprzedaży aparatów cyfrowych, ze szczególnym uwzględnieniem najsłabszego ogniwa – kompakcików. Oczywiście, producenci bronią się jak mogą, inwestując w rozwój linii bezlusterkowców, coraz tańsze i lepsze lustrzanki podstawowe, aparaty kompaktowe zyskują nowe funkcje (wodoodporność, wi-fi, odbiorniki GPS, coraz lepsze filmowanie). Walka ta jest z góry przegrana, szczególnie na poziomie fotografii katalogującej, zapisującej (jak we wcześniejszym przykładzie turystów kręcących się koło zabytków i dzieł sztuki) na potem, po to, żeby móc udowodnić „że się tam było”. Ale to temat na inną okazję.

Wracamy do lustrzanek i naszego sklepu z zabawkami.
Wchodzimy więc do foto-batmana czy innego sprzedawcy aparatów i pytamy o aparat fotograficzny, w miarę uniwersalny, w średniej cenie, taki „z potencjałem” – żeby nam starczył na dłużej. Jeśli nie deklarujemy odpowiednio wysokiego budżetu, to najczęściej jesteśmy wkręcani w różnorakie aparaty kompaktowe (te od których jest najwyższa prowizja), w następnej kolejności lecą bezlusterkowce, dopiero później (jeśli w ogóle) dowiadujemy się o lustrzankach. Zrozumiałe, producent ma kłopoty, sprzedawca musi się bronić. Konsekwencje tego postępowania są jednak takie:

a) Klient wychodzi ze sklepu z zoomem 32x i przekonaniem, że kupił nadzwyczajny aparat. To przekonanie zostanie mu w głowie, do czasu kiedy w domu pojawi się dziecko, które jak troszeczkę podrośnie zwykle na nikogo nie czeka, nie pozuje, rusza się szybko, nieprzewidywalnie. Klient będzie chciał sfotografować biegającego malucha i przeżyje być może spore zaskoczenie i rozczarowanie. Tym aparatem nie da się zrobić ostrego zdjęcia ruchliwemu dziecku.

b) Wielu laików, bądź nawet zagłębionych w temacie amatorów ulega sugestii, że lustrzanka to sprzęt dla poważnych pasjonatów bądź zawodowców. Robią kompaktem dobre zdjęcia, czasem o kilka lat za długo. Tymczasem lustrzanka z obiektywem kitowym (czyli tanim obiektywem z zestawu: lustrzanka+obiektyw) 18-55mm czy 18-105mm, to narzędzie niezmiernie uniwersalne, bijące na głowę każdy kompakt (z wyjątkiem sytuacji z Big Benem i cudnym Jarkiem po drugiej stronie Galerii).

Oczywiście, fotografowanie lustrzanką w trybie automatycznym, to marnowanie potencjału sprzętu. Ale o ileż fotograficzne życie niejednego amatora by się zmieniło, gdyby pan w sklepie pokazał, że używanie lustrzanki jest niesłychanie proste i na poziomie podstawowej obsługi technicznej aparat zrobi za nas wszystko! Czyli ustawiasz lustrzankę na tryb „zielony” lub jeszcze lepiej – tryb P (program) i fruniesz w siną dal, robiąc piękne i ostre zdjęcia.

c) Niektórzy z powyższej grupy tak gloryfikują „luszczanki”, że powtarzają wokół popularną brednię, jakoby to dobry aparat miał robić dobre zdjęcia. Odbierają tym samym należną chwałę bohaterom, nie będąc zupełnie świadomymi faktu, że o jakości kadru decyduje oko, wytrenowanie i wyobraźnia fotografującego.

Podsumowując: moim zdaniem, fotografowanie aparatem kompaktowym to strata czasu dla 90% z nas. Jeśli nie potrzebujesz maksymalnie uniwersalnego aparatu w celach głównie turystycznych, to prawie zawsze lepszym wyjściem jest lustrzanka cyfrowa bądź bezlusterkowiec.

Używana lustrzanka z obiektywem kitowym to w Polsce koszt rzędu 400-900 pln, najnowszy jak do tej pory D3300 Nikona z obiektywem 18-55, to cena ok. 1600 pln za nowiutki komplet prosto od krowy 😉

Jeśli upierasz się, żeby mieć aparat przy przyrodzeniu (zawsze to zdrowsze niż telefon w tym samym miejscu) – kup bezlusterkowca. To co stracisz na zasięgu (nie mając zooma o szerokim zakresie), zyskasz na szybkości działania, jakości zdjęcia, możliwości fotografowania bez lampy błyskowej w trudnych warunkach oświetleniowych. W pozostałych przypadkach pozostań przy smartfonie i ciesz się życiem.

W poprzednim odcinku Jak wybrać aparat część I

 

2 komentarzy
komentarz

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Dawid Zając

    Lustrzanka to jedna z lepszych rzeczy, które mi się w życiu przydarzyły 😉ReplyCancel

  • Fotopaleta Fotografia Ślubna i Portretowa

    Bardzo ładnie to ująłeś Dawid 🙂 Nam się bardzo podobają bezlusterkowce, ale to już jest rodzaj zbytku 🙂 Najpierw trzeba mieć lustrzankę, obiektyw, drugi obiektyw …. może trzeci 😀ReplyCancel