Fotograf ślubny poniżej 1500 pln – czy to możliwe?

Dobry fotograf ślubny, to zwykle koszt od 3500 pln w górę.

Tak. Prawda jest brutalna, a wyjątki – nieliczne. Masz ochotę ryzykować na własnym ślubie? Powtórki nie będzie.

Ten tekst powstał niejako na zamówienie. Znajomi z Krakowa szukali w zeszłym roku fotografa na ślub. Wiedzieli, że mamy zajęty termin w dzień ich ślubu, mając dość ograniczony budżet – nie mogli skorzystać z naszych propozycji “zamienników”, postanowili więc poszukać na własną rękę. Portale typu Oferia, Gumtree, Olx itp.

Oszołomieni ilością chętnych fotografów, wysłali kilkanaście zapytań i dostali kilkanaście odpowiedzi, pozytywnych :). Ceny: 800-1500 pln, 2 oferty fotografowania za darmo. Na swoje nieszczęście, lubią popatrzeć czasem na dobre zdjęcia, sami też czasem zrobią całkiem niezłe fotografie. Przejrzeli portfolia potencjalnych wykonawców – eee, spróbujmy jeszcze raz. Sytuacja powtórzyła się 3 razy, przyszli nowożeńcy zajrzeli też na parę popularnych portali weedingowych, termin ślubu się zbliżał wielkimi krokami – normalnie czysta desperacja! Mnóstwo fotografów, nie ma z kogo wybrać.

Oczywiście, pułapkę stanowił zbyt niski budżet i kiepskie miejsce poszukiwań. Na szczęście dopadła ich słynna Eureka – optymistycznie, ale też realistycznie założyli, że budżet po ślubie się powiększy i że jednak będą mogli poszukać kogoś z nieco wyższej półki.

Wszystko się dobrze skończyło, ich rodzina się ostatnio powiększyła dwukrotnie, ich fotograf ślubny nie zawiódł, a zdjęcia podeszły im do gustu. Znajomi byli mocno zdziwieni naszym krótkim wykładem na temat cen w fotografii ślubnej, w świecie darmowych ogłoszeń, od którego zaczęli poszukiwania – dominują fotografowie poniżej 1500 pln.
Czy to jest realna i uczciwa cena za usługę? Czy daje szansę na przyzwoite zdjęcia? Odpowiedź znajdziesz poniżej.

W necie jest mnóstwo artykułów na temat kosztów biznesowych, napisanych przez fotografów ślubnych. Pisząc je, fotografowie zazwyczaj próbują usprawiedliwić swe ceny (żeby im było łatwiej sprzedać usługę), bądź po prostu użalają się nad sobą. Wpisy te są zapewne niepotrzebne, niektórych klientów nawet denerwują, ale nie znaczy to, że nie mogą być użyteczne.

Wiadomo, ten biznes nie należy do najtańszych. Owszem, dentyści* inwestują duuużo więcej, ale też mają przekonanie graniczące z pewnością, że wszystko im się kiedyś zwróci. Ba, mogą być spokojni, że po latach chudszych, nastąpi czas zbiorów – wybudują dom, wykształcą dzieci, zapewnią sobie spokojną starość i jeszcze pomogą swoim rodzicom. Fotograf trafia do niesłychanie konkurencyjnego biznesu, ze stosunkowo niewielką szansą na przetrwanie i stworzenie stabilnej firmy.

* porównanie do dentystów pojawia się nie bez powodu, bo nie słyszałem, żeby ktoś się dziwił, że musi zapłacić 2 stówki za 20-30 min. pracy.

Oczywiście, wszelkie takie porównania nie mają sensu, fotografia jest usługą z gatunku luksusowych, nie jest niezbędna do życia. Choć najbardziej znany i ckliwy cytat Joe Buissinka, znanego weterana fotografii ślubnej – mówi o tym, że fotografia jest na ślubie najważniejsza [“Tort zjedzą goście, kwiaty zwiędną, suknia powędruje do kufra na strychu, zostaną tylko zdjęcia…”]. Prawdziwe są też liczne historie uciekających pogorzelców, którzy w pierwszej kolejności ratowali zdjęcia.

A więc fotografia, jako dobro luksusowe – nie podlega klasycznym porównaniom. Płaci się za efekt, jeśli jest oszałamiający, to na pewno znajdzie nabywcę, czasem cena nie gra roli. Oczywiście jest faktem, że obsługa ślubu to często wiele dni pracy, a wykonywanie dobrych zdjęć reportażowych przez kilkanaście godzin wymaga ogromnych nakładów energii (praca twórcza, odpowiedzialna, w napięciu, wymagająca intensywnej pracy umysłowej i fizycznej).

Wracając na ziemię i … do naszego pytania:

co mamy sądzić o fotografie biorącym poniżej 1500 pln za fotografowanie ślubu?

1. Student lub absolwent szkoły fotograficznej.
Statystycznie, taka opcja daje nam największe szanse na korzystny efekt. Skończenie szkoły nie gwarantuje absolutnie niczego, talenty nie rodzą się na kamieniu, znamy wielu fatalnych fotografów po szkołach, ale jednak jestem przekonany, że te lepsze szkoły/uczelnie fotograficzne po prostu dobrze kształcą.

Absolwenci mają często solidny warsztat, nie robią też różnych błędów, które są udziałem zdecydowanej większości pozostałych tanich fotografów, po prostu wiedzą, czego na pewno nie należy robić.

Jeśli trafisz na świeżo upieczonego fotografa po studiach (lub nawet w ich trakcie), możesz często spodziewać się cen poniżej przeciętnej, czasem nawet będzie to ktoś fotografujący za darmo lub za symboliczne kwoty rzędu 500 pln. Rzadko, ale się zdarza (zresztą trafia się coraz częściej, bo jak piszę w kolejnym punkcie, liczba ludzi garnących się do fotografii jest ogromna, będą mieli pewnie ten sam problem, co w dawniejszych czasach nieszczęśni absolwenci kiepskich szkół ekonomicznych). Warto czasem zapytać znajomych o kogoś po szkole fotograficznej, nie gwarantuje to udanych zdjęć ślubnych (do tego potrzebne są jeszcze talent i doświadczenie), ale znacznie zwiększa Twoje szanse – w odniesieniu do fotografów z grup opisanych poniżej.

2. To amator, dorabiający (najczęściej na czarno) do swojej pensji.
To olbrzymia, być może największa grupa fotografów (stale rosnąca*), dlatego trudno przewidzieć, co Cię czeka, jeśli zatrudnisz kogoś z tego grona. Możesz trafić zarówno na starego wygę, który o fotografii wie prawie wszystko (ale ma np. liczne zainteresowania i nigdy nie zdobył się na stworzenie własnej firmy), ale częściej będzie to wakacyjny pasjonat, robiący zdjęcia od czasu do czasu – czasem ktoś obdarzony jakimś talentem, innym razem – ktoś, kto po prostu pstrykać. Jest bardzo liczna grupa pasjonatów sprzętu, wykłócających się na wszelkich możliwych forach fotograficznych o nieistotne bzdury, za to spędzających niewiele czasu na robieniu zdjęć.

* To jest dla mnie prawdziwy fenomen. Już kilka lat temu pojawił się w Polsce spory boom na fotografię ślubną, coraz więcej osób zaczęło próbować swoich sił, już wtedy rynek był delikatnie mówiąc – zapchany. Jest taka prawidłowość na giełdzie, że kiedy inwestujesz w coś, kiedy wszyscy o tym mówią, to najczęściej jest już za późno (tak było np. z funduszami inwestycyjnymi w Polsce – pamiętasz?).

Od dwóch lat obserwuję dalsze szaleńcze parcie w tym kierunku, choć od dawna jest to bardzo trudny kawałek chleba i to na całym świecie: ogromna konkurencja, olbrzymia szara strefa i potop miernoty. Nie ma chyba gorszego zawodu dla kogoś obdarzonego różnymi talentami, energią, umiejętnościami biznesowymi: sprzedażowymi czy marketingowymi. To praca wyłącznie dla prawdziwych pasjonatów, którzy nie podłamią się gorszym losem i są przygotowani na wiele lat walki o ogień.

3. Jest to ktoś niezmiernie pracowity.
Prowadząc działalność, musi mieć mnóstwo zleceń, żeby domknąć budżet. Pracuje o wiele za dużo, jest przemęczony i niezbyt zadowolony.

4. Jest to fotograf wynajęty – nie ma własnej firmy, pracuje najczęściej w kiepskiej firmie fotograficznej na umowę cywilnoprawną.
Zawierasz umowę z właścicielem firmy, przyjeżdża jego “strzelec”. Coś, dla ludzi o zdrowych nerwach i żyłce hazardzisty – możesz trafić świetnie, na sprawnego, odpowiedzialnego “operatora”, który wykona znośnie usługę (znośnie, bo są to hobbyści – w najlepszym wypadku, a najczęściej ludzie, którzy potrafią obsługiwać lustrzankę, niekoniecznie bardzo sprawnie, zapomnij o sztuce, “tym czymś”, itd., z reguły będzie to marne rzemiosło).

Gorzej, gdy los przydzieli Ci kogoś nieodpowiedzialnego, kto po prostu nie przyjedzie na ślub, bo … tak (miał coś lepszego do roboty, rzadko, ale się zdarza). Sytuacja praktycznie niemożliwa w przypadku poważnego fotografa, który pracuje na własny rachunek.
Nie masz też żadnej gwarancji jakości i tego co najważniejsze: pewnej intymnej łączności między Tobą a fotografem, kontaktu, który sprawia, ze zdjęcia są dużo lepsze, porozumienia, które powoduje, że otwierasz się i wyglądasz lepiej na zdjęciach.

5. Ten ktoś, nie ma zarejestrowanej działalności gospodarczej.
Ciebie jako klienta, to właściwie może nie obchodzić. Chcesz dostać rozsądną cenę i już. Płacisz więc komuś, kto bierze te pieniądze do kieszeni, nie opłacając podatków i ZUS, jego ceny mogą być więc dużo niższe.

6. Zupełny początkujący.
Brrr, to się może zdarzyć. Ktoś, kto nigdy nie fotografował ślubu, mający w portfolio kradzione zdjęcia, myślący, że “jakoś to będzie”.  W tej grupce (początkujących, nie – złodziei) mieszczą się też wujkowie, kuzyni i inni krewni, z lustrzanką, dobrymi chęciami, za to bez żadnej wiedzy i odpowiedniej praktyki.

Każdy z nas kiedyś zaczynał, ale rozsądny człowiek nie weźmie pieniędzy za “ten pierwszy raz”, przyzna się do swego braku doświadczenia i jeśli go ktoś wynajmie, to mamy przynajmniej uczciwie postawioną sprawę.  Jeśli zależy Ci na choćby znośnych zdjęciach ślubnych, postaw na doświadczenie. “Pierwszy raz” na ślubie jest w 99 przypadkach na 100 – opłatą frycowego. Czyli to się po prostu nie uda.

Natomiast bardzo fajną opcją, jest osoba, która nie fotografowała jeszcze samodzielnie ślubu, ale pracowała jako asystent, bądź jeszcze lepiej – drugi fotograf u kogoś bardziej doświadczonego.

Chcę podkreślić 10 razy jeden fakt: nie da się prowadzić dobrej i skutecznej firmy fotograficznej robiąc śluby za mniej niż 1500 pln (oczywiście jest to umowna granica). A dorabianie “na boku” i często “na czarno” – jest związane z niewielką ilością zleceń.

Odpowiedzialność, doświadczenie, zaangażowanie i umiejętności fotografa inwestującego cały swój czas i talent w firmę fotograficzną są z reguły nieporównywalnie większe niż kogoś, kto robi to od czasu do czasu, lub pracuje jako tzw. operator dla za kilkaset złotych. Od każdej reguły są wyjątki, ale są one nieliczne, a ślub jest tylko raz w życiu.

Przeczytaj koniecznie! Fotograf ślubny – jak wybrać?

 

no comments
komentarz

Your email is never published or shared. Required fields are marked *