Marek:
Mężczyźni bywają okrutni. Wieki wojen, walki o kawałek ziemi, pożywienie i lepszy byt rodziny ukształtowały zupełnie osobna rasę – twardych, odpornych, czasem niedobrych (ale poczciwych) owłosionych despotów. Przytłoczony masą zajęć, 6 kwietnia w swoje urodziny, postanowiłem sobie zrobić prezent i złośliwie wysłałem na poniewierkę najbliższą mi osobę, człowieka o anielskim sercu, kobietę cechującą się odpowiednią dozą masochizmu – moją drogą fotograf Agnieszkę. Dziewczyna mając za sobą ciężki tydzień pracy, westchnęła ciężko, wzięła wątły tobołek z aparatem Nikona, parę groszy na szczęście i z moim błogosławieństwem udała się w ponad 100 km podróż, w dniu o nieszczególnej aurze, w towarzystwie bliżej mi nieznanego niestety mężczyzny, który wziął na siebie ciężar prowadzenia auta. Kolega Agnieszki świetnie wywiązał się z zadania, dzięki Jarkowi właśnie powstał ten reportaż i jemu składamy słoneczne podziękowania!
Agnieszka:
Fakt, pogoda była zła, ja umęczona, a miasteczko Ujanowice leży trochę dalej niż rzut beretem od Nowej Huty (w powiecie limanowskim, w gminie Laskowa). Ten tyran zostawił mnie samą w dzień ślubu. Dobrze, że naładował akumulatory do aparatu. Sama podróż była mocno inspirująca, Ujanowice dały się poznać Polsce głównie z tego, że wg statystyk Kościoła Katolickiego pobito tam polski rekord pobożności – na każdych 100 mieszkańców 91 uczestniczy co tydzień w mszy świętej. Poza tym, to malowniczo położona wioska, warta na pewno osobnego reportażu w lepszą pogodę. Poniżej możecie zobaczyć najważniejsze, czyli zdjęcia z ujanowickiego ślubu Pawła i Justyny, oraz fotki z wesela w Laskowej. Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania;)!