Antosia i Mimi – kocia sesja zdjęciowa

Tekst poświęcam Antosi i Mimi – dwóm kawałkom futra z nadzwyczajną wartością dodaną.

Zdjęcie Antosi
Trochę mi łyso. Piszę o kotach w dzień wigilijny (cóż za banalny pomysł!), jakbym naprawdę musiał czekać na ten jeden dzień, żeby o nich coś skrobnąć.
Prawdziwy koci fan myśli o kotach codziennie. Na dodatek, koty niepostrzeżenie stały się najpopularniejszymi czworonogami w Europie Zachodniej (wiele źródeł wskazuje też na to, że na świecie).
Kocia łapa i sylwetka smukłej kotki są znanym motywem znaków graficznych. Mają swoje fora, wielbicieli, którzy zgłębiają ich fumy i humory, wymieniając się na ten temat z innymi dwunogami (jakby miało to coś pomóc). Niejeden właściciel wie o tych pięknych zwierzętach więcej od weterynarza, co bardziej podstępni konsultują się nawet z behawiorystami (sic!).
Nasze koty (wyrażenie to wyraża niepisaną umowę – my możemy pisać “nasze koty”, koty przymykają na tę zniewagę cudne oczęta, świadome właściwego stanu rzeczy) są dziwadłami. Podobnie jak właściciele.
Mimi jest starsza o 2 lata od Antosi. Półpersica o ustalonej proweniencji (matka – persica; ojciec rasy nieznanej, za to rzadkiej urody – wg ocen fachowców ma coś z kota rosyjskiego i prawie przebija urodą George’a Clooneya). Kotka domowa, nigdy nie załapała się na myszy. Obecnie, już 12-letnia matrona. Niespecjalnie dotykalska, choć wykazuje żenującą słabość do mężczyzn, nie tylko do mnie, ale też do każdego przypadkowego chłopa. Na kobiety (z wyjątkiem ukochanej “pańci”) reaguje z umiarkowaną łaskawością, obojętnością (podszytą wyższością), na przypadki drastyczne (piszczenie dziewczynek i “tiutiutiu, jaki śliczny kotek”) – fuka lub po prostu się chowa. Mimi sypia często na (lub w) kartonowych pudłach, których w naszym domu nie brakuje – liczne przesyłki z wyszukaną karmą. Połowę dnia
i połowę nocy przesypia w szufladzie w moim pokoju. Potrafi mrauczeć (tak nazywam nietypowe dźwięki godowe, które wydaje tylko w stosunku do mnie). Oczywiście, jak wiele innych kotów – jest niesłychanie sprawna fizycznie. Ma też inne rzadkie i bezcenne umiejętności. Np. jest kotem dźwiękonaśladowczym (jak ma nastrój, próbuje naśladować różne dźwięki wydawane przez nas na zmianę – cieszymy się wtedy jak małe dzieci.
Mimi niestety rok temu zachorowała na cukrzycę. Musi przyjmować dwa razy dziennie zastrzyki z insuliną, dochodzą do tego liczne nakłucia uszek w celach kontrolnych (poziom glukozy we krwi). Znosi to dzielnie, wzrusza nas tym bardzo. Oczywiście, złości się na zastrzyki, miewa też pewnie czasem kocią depresję, ale jest nad podziw mądrą kocicą.


Antosia – jest znajdą, wygrzebaną spod samochodu (wg zeznań Agnieszki “coś miauczało i miauczało pod autem”) kiedyś z weszkami, teraz już bez (jedliście kolację Puszczam oczko?). Pręgowana, śliczna kotka, od razu podbiła serce pani weterynarz “równie pięknego kotka jeszcze nie widziałam!”. Jej cętki i prążki budzą skojarzenia z Afryką, a sama Antosia jest łagodna jak baranek (nigdy nie ugryzła i nie podrapała żadnego człowieka). Nie oznacza to oczywiście, że jej marzeniem jest być nieustannie głaskaną, i to jeszcze przez kogoś obcego Puszczam oczko
Tosia jest delikatnym stworzonkiem, ale nie dla wszystkich. Z Mimi tworzyły (dlaczego “tworzyły”, to się zaraz wyjaśni) arcyciekawy związek córczano – matczyno – siostrzano – lesbijski. Antosia pozwalała sobie ssać Mimi w szczenięcych czasach, a Mimi jej godnie przez wiele lat matkowała. Sypały razem w cudnych kłębuszkach, splecione w wymyślnych konfiguracjach. Od czasu do czasu, tłukły się haniebnie, jak najgorsze ulicznice. Ale jeśli ktoś niechcący nadepnął Antosi na ogon, musiał w ciągu kilku sekund o tego faktu mierzyć się z karcącym spojrzeniem Mimi, nie wróżącym nic dobrego.
Moja poważniejsza znajomość z Mimi zaczęła się właśnie od (niesłusznego) podejrzenia o to, że zrobiłem coś Antosi, która zaplątała się w jakieś szpeje i kwiczała niemiłosiernie.
Ważna dygresja: Mimi zazwyczaj milczy (poza momentami dźwiękonaśladowczego natchnienia i żebractwa okołoposiłkowego). Antosia natomiast kwili często jak małe dziecko, szczególnie głośno w nocy (co budzi w sąsiadach zapewne różne podejrzenia), a najgłośniej kiedy przenosi nasze ciuszki z pokoju do pokoju. Tak, Antosia  bierze w zęby skarpetki lub np. rajstopy. Im większy fant, tym głośniejsze skomlenie.
A więc Antosia się zaplątała, Mimi przybiegła szybciej niż Usain Bolt, błyskawicznie oceniła sytuację (niewłaściwie) i skoczyła mi prawie do gardła.
Żyję. Miewam się dobrze. Z Mimi jesteśmy w najlepszych stosunkach, wymagało to sporo pracy z mojej strony i niesłychanej łaskawości ze strony “hrabiny” (pseudonim artystyczny Mimi).
Gorzej z Kotami. Mimi zachorowała, Antosia zaczęła wyczuwać insulinę na futrze “mamusi”, obcy zapach pozwolił w jej małym rozumku przekwalifikować Mimi na “obcą”. Kilka poważnych bitew z użyciem pełnego arsenału i trzeba było niestety kotki odizolować. Antosia mieszka w pokoju Agnieszki. Mimi poleguje u mnie. Obydwie ciągnie do zakazanej strefy, ale jak wykazały badania naukowe, głównie w celu demonstracji mocy bicepsów i ostrości pazurów.
Kochamy je bardzo.

Kot kartonowy
Zdjęcia kota siedzącego na kartonieKot węszący
Kot wąchający rękęKot pudełkowy
zdjęcie krakowskiej słynnej kocicy MimiMimi w Szuflandii
Puchatek kociMimi w SzuflandiiKocica w swojej sypialniAgnieszka, Mimi & Panda
Czarno białe koty i misieHrabina Mimi
zdjęcia kotków krakówZdjęcie portretowe MimiSzanowny Papa Julek
fotografia portretowa julkaNa zdjęciu ojciec MimiRóżne twarze Antosi
Zdjęcia pięknej AntosiAntosia się bawiTosia zdjęcia tosineAntosia i lusterko

Śpiące królewny

Śpiące królewny

 

2 komentarzy
komentarz

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Marta Solecka
  • Fotopaleta Fotografia Ślubna i Portretowa

    Nasze koty czują się docenione. Jeśli taka psia mama mrauczy do Mimi i Antosi, to przyjaźń kocio-psia ma sie ku dobremu!ReplyCancel